Na wozie i pod wozem, z górki i pod górkę. Emigracja LIVE...
;

Wartość moich zwłok to:

28237 zł

Sprawdź wartość swoich »

środa, 31 marca 2010
Nie ma mnie tu.
Ale jestem gdzie indziej :)
środa, 16 września 2009
No i tak się czaję, zakładać nowego bloga, czy nie... Nie wiem czy mam wystarczająco dużo czasu i cierpliwości, trochę się odzwyczaiłam ostatnimi czasy.
Dzieje się ostatnio, dzieje... Dobrze się dzieje!!! Kurczę, szok, muszę powiedzieć, że jestem szczęśliwa! Nie wiem jak długo ten stan potrwa, ale jest dobrze. Zadziwiająco dobrze!! Aż strach pomyśleć jak będzie, jeśli to się zmieni. I am a happy bunny :D
wtorek, 18 sierpnia 2009
Zmiany...
Zmiany...
Zmiany...
No to wzięłam się troszkę za swoje życie. No bo jak długo tak można? Nic się nie zmienia. EM jest już po rozprawie w sądzie, stracił prawo jazdy na 12 miesięcy i ma do zapłacenia mandat 450 funtów. Tak szczerze mówiąc to powinien dostać jakieś prace społeczne za karę, najlepiej z rodzinami alkoholików, to może by się trochę opamiętał...
Siedzę sobie w kuchni i na przemian jest mi smutno i wesoło... Częściowo pewnie dlatego, że jestem przed okresem i zmiany nastroju nie są mi obce ;) A generalnie dlatego, że kończy się coś, co było całym moim życiem. Pięć wspólnych lat. Nie było innej możliwości, tzn. były, ale chyba wykorzystałam wszystkie mi znane. Zebrałam się do kupy. Za tydzień się przeprowadzam. Czy może raczej powinnam była napisać wyprowadzam? I jest mi smutno i wesoło. Smutno z wiadomych powodów, wesoło - bo już wiem, że będzie dobrze, może z czasem będzie nawet fajnie?
I teraz pytanie - chyba retoryczne - czy jest sens pisać tego bloga dalej? Chyba nie. Może go sobie kiedyś go wydrukuję na pamiątkę. Może założyć nowego? ale czy będzie mi się chciało?? Ech...

wtorek, 21 lipca 2009
<meta content="OpenOffice.org 2.4 (Win32)" name="GENERATOR" /><style type="text/css"> <!-- @page { margin: 2cm } P { margin-bottom: 0.21cm } --> </style> <p style="margin-bottom: 0cm;"><font size="2">Badania cycka przeżyłam :) Okazuje się, że nie ma tam nic, czym miałabym się martwić. Ot, cysta w skórze, czy jak to tam się zwie po polsku.</font></p><p style="margin-bottom: 0cm;"><font size="2">EMa przyłapałam na kłamstwie w żywe oczy, Jakoś nigdy nie pomyślałam o tym, że to robi, zawsze wydawało mi się, że możemy być wobec siebie szczerzy... No więc go złapałam, kiedy próbował mi wcisnąć totalnego bzdeta...</font></p><p style="margin-bottom: 0cm;"><font size="2">Od tych dwóch miesięcy, kiedy ostatnio pisałam, kilkakrotnie wsiadł za kółko po paru głębszych, jakby w ogóle nie docierało do niego jakie mogą być konsekwencje, i "fizyczne" i prawne. I to już nawet po pierwszej rozprawie w sądzie! Nawet drugi raz zhaczyła go policja, ale miał farta, bo zdążył wysiąść z auta zanim go zatrzymali, i nie mieli dowodu, że prowadził po pijaku.</font></p> <p style="margin-bottom: 0cm;"><font size="2">Byliśmy w Polsce na urlopie przez dwa i pół tygodnia, spędziliśmy ten czas praktycznie osobno. Nie przyznał się swojemu najlepszemu przyjacielowi, że wkrótce zostanie mu odebrane prawko. Siedziałam sobie u siebie na wiosce, i zastanawiałam się co dalej począć z moim życiem, ale za wiele nie wymyśliłam. Jakoś tak mi smutno cały czas było, dobrze że byli moi siostrzeńcy, to przynajmniej miałam co robić.</font></p><p style="margin-bottom: 0cm;"><font size="2">W zasadzie poza tym bez większych zmian, oprócz tego, że zaczęłam poważnie ograniczać internet na rzecz czytania – i dobrze mi z tym.</font></p><p style="margin-bottom: 0cm;"><font size="2">Mam ochotę stanąć przed EMem i krzyknąć „rzuć alkohol a będziemy żyli razem długo i szczęśliwie”... Krzyk rozpaczy...</font></p> </div><div style="text-align: center;"> </div> </div> <div class="BlogWpisInfo"> <div class="InfoPodTekstem"> <span class="IPTczas">11:55</span>, <span class="IPTautor">aanova</span> <br/> <a class="IPTlinkuj" href="/2009/07/KRZYK.html">Link</a> <a class="IPTkomentuj" href="/2009/07/KRZYK.html#ListaKomentarzy"> Komentarze (3) » </a> </div> </div> </div> <div class="BlogDataWpisu"> wtorek, 05 maja 2009 </div> <div class="BlogWpisBox"> <a name="entry_3788991"></a> <div class="BlogWpisItemTytul"><a href="/2009/05/WPIS-NAD-WYRAZ-OPTYMISTYCZNY.html">WPIS NAD WYRAZ OPTYMISTYCZNY</a></div> <div class="BlogWpisTresc"> <div style="text-align: center;"><br />Miał być, jeszcze przedwczoraj... Ale chyba nie trudno się domyślić, że nie będzie...<br /><br />Miało być o tym, jak to do EMa najwyraźniej parę rzeczy dotarło, jaki jest grzeczny, kochany, i jak bardzo się pilnuje, nie pije, a co za tym idzie nie ma nagle problemów z kasą, bo przecież nie przepija... Ale o tym oczywiście nie będzie, bo wczoraj znowu dostałam obuchem w łeb :( Nie, nie dosłownie, ale tak się czułam szczerze mówiąc...<br /><br />W niedzielę po południu wraz z jakimiś innymi ochroniarzami pojechał naszym autem do pracy gdzieś do Scottish Borders. Powiedział, że pub zamykają koło 1ej w nocy, więc jak się obudzę, to będzie już leżał grzecznie koło mnie. Rano do pracy miał mnie zawieźć naszym autem nasz współlokator, i od razu stamtąd zawieźć swoich rodziców na lotnisko. <br />Ja - jak zawsze ładnie położyłam się spać, koło 22ej. Pierwszą pobudkę zaliczyłam koło 1ej w nocy właśnie, co nigdy mi się nie zdarza... Potem znowu przed drugą. Jakbym coś przeczuwała, bo zawsze śpię jak zabita. A że EMa koło mnie nadal nie było, spróbowałam się do niego dodzwonić. Nic, albo wyłączył telefon, albo nie ma zasięgu. Oddzwonił do mnie po kilku minutach, żebym wstała, ubrała się szybko, i przyjechała szybko taksówką do Tranent (jakieś 15 kilometrów od domu), na komisariat policji...!!! Sobie pomyślałam pierwsze co, że komuś najebał w robocie czy coś w ten deseń, ale do kurwy nędzy, co on robi w Tranent?? Przecież to w ogóle nie po drodze!! No i się okazało, że w końcu spełniły się moje przepowiednie, czy może raczej ostrzeżenia... Trafiła go policja jak prowadził po alkoholu, i tym razem wydmuchał za dużo. <br />Normalnie to bym po niego nie pojechała, ale pomyślałam o koledze, którego rodzice mieli odlot z Ediego o 6.30 rano. Więc pojechałam. Musiałam wejść na komisariat po kluczyki do auta, bo EMowi oczywiście by ich nie oddali. No to czekam, aż policjant mi je przyniesie, a tu niespodzianka! Ten wyskakuje do mnie z alkomatem z radosnym "proszę dmuchać" na ustach. Noż kurwa jego mać, ja pierdolę... Tego jeszcze nie grali... Tak poniżona dawno się nie czułam. I jeszcze do tego stres, bo przed wyjściem wypiłam łyżkę syropu na gardło, a to przecież na alkoholu...<br />W sumie przez całą drogę do domu się do niego nie odzywałam, jeszcze miał czelność mnie instruować na parkingu policyjnym tekstami typu "uważaj jak cofasz, bo tam auto stoi z tyłu". Wiem przecież, że stoi, przecież mam lusterka!!<br />Także generalnie nawet nie spytałam co i jak. Jedno co wiem, to tyle, że nie zabrali mu prawka, ale chyba jeszcze w tym miesiącu będzie miał sprawę w sądzie. Jeśli zabiorą mu prawko, to straci pracę jako kierowca, a jak dostanie wyrok, to najprawdopodobniej straci też licencję ochroniarską, bo nie można mieć wyroku na karku. Więc bajka po prostu...<br />A co najlepsze?? Nie usłyszałam ani słowa wyjaśnienia, zachowuje się jakby w ogóle nic się nie stało!! A ja tematu nie zaczynam, bo prędzej eksploduję, niż porozmawiam o tym spokojnie. <br />Także nietrudno się domyślać, że w pracy miałam fantastyczny dzień. Myślałam, że padnę na ryj gdzieś w jakimś kącie. Już nie wspomnę, że czuję się też źle, bo drugi raz w ciągu miesiąca ma coś anginopodobnego, i gardło mnie napierdala. Nie - nie boli, tylko właśnie napierdala...<br /><br />Mało?? To jeszcze, żeby było śmieszniej, wymacałam sobie niedawno guzka na cycku. Mało?? To jeszcze potem na szyi... Mam już umówioną wizytę u lekarza, ale tak kompletnie bezemocjonalnie do tego podchodzić nie potrafię. <br />Jeszcze do tego mam trochę nowej próchnicy między jedynkami na dole i idę na borowanko... I będę musiała mieć powtórzoną cytologię, bo ponoć było pobranych za mało komórek do badania... <br />Hipochondria to już czy dzieło przypadku??!! Może paranoja zwykła?! Albo próba ucieczki z jednego problemu w drugi... Nie wiem, i nie chcę chyba wiedzieć...<br /><br />I am a small package of bad things coming...<br /><br /></div><div style="text-align: center;"> </div> </div> <div class="BlogWpisInfo"> <div class="InfoPodTekstem"> <span class="IPTczas">10:48</span>, <span class="IPTautor">aanova</span> <br/> <a class="IPTlinkuj" href="/2009/05/WPIS-NAD-WYRAZ-OPTYMISTYCZNY.html">Link</a> <a class="IPTkomentuj" href="/2009/05/WPIS-NAD-WYRAZ-OPTYMISTYCZNY.html#ListaKomentarzy"> Komentarze (7) » </a> </div> </div> </div> <div class="BlogDataWpisu"> poniedziałek, 13 kwietnia 2009 </div> <div class="BlogWpisBox"> <a name="entry_3739312"></a> <div class="BlogWpisItemTytul"><a href="/2009/04/ZADNA-NOWOSC.html">ŻADNA NOWOŚĆ</a></div> <div class="BlogWpisTresc"> <div style="text-align: center;"><br />Doła mam jak stąd do Zakopanego... Wczoraj próbowałam się dodzwonić do mojej rodzinki w Polsce, żeby złożyć im życzenia wielkanocne i spytać, co tam w ogóle słychać, ale nie dosyć, że nikt nie odebrał, to jeszcze w dodatku nikt nie oddzwonił... Ja rozumiem, że w Polsce piękna pogoda i tak dalej, ale czuję się olana ciepłym moczem, podobnie jak w zeszłym roku w święta, kiedy nikt nie raczył mnie poinformować, że właśnie odbywają się chrzciny mojego najmłodszego siostrzeńca...<br /><br />A poza tym co u mnie?? EM nie wytrzymał miesiąca bez kieliszka. Nawalił się dokumentnie raz, ale jest jakiś postęp, przyznał się bowiem w końcu, że problem ma, i trzeba coś z nim zrobić. Więc zobaczymy co będzie dalej.<br /><br />A ja mam cały czas straszliwe ciśnienie na Polskę. Nie wyobrażam sobie, że miałabym się tu zestarzeć, że moje przyszłe dzieci miałyby chodzić tu do szkoły i takie tam... No po prostu nie potrafię, podobnie jak nie potrafię sobie wyobrazić mojego życia bez EMa. On wracać nie chce, choć jak tu przyjeżdżaliśmy, byłam święcie przekonana, że to tylko jakiś etap. Mówi, że nigdy nie mówił, że wrócimy do Polski - zapomniał chyba jak planowaliśmy, że kiedyś osiedlimy się w mojej wiosce nad jeziorem i będziemy dojeżdżać do miasta do pracy...<br />Dodatkowo nie pomaga mi fakt, że nie mam tu znajomych... Tzn. może nie tyle znajomych co kogoś, kogo mogłabym nazwać przyjacielem, zwyczajnie brakuje mi towarzystwa ludzi, ale nie jakichś przypadkowych, tylko takich, z którymi można porozmawiać bez obawy, że "puszczą to dalej", takich do których można zadzwonić i nigdy Cię nie spławią, takich jak moja Alusia w Polsce... <br /><br />No mówiłam, że dół...<br /><br /><br /></div><div style="text-align: center;"> </div> </div> <div class="BlogWpisInfo"> <div class="InfoPodTekstem"> <span class="IPTczas">10:17</span>, <span class="IPTautor">aanova</span> <br/> <a class="IPTlinkuj" href="/2009/04/ZADNA-NOWOSC.html">Link</a> <a class="IPTkomentuj" href="/2009/04/ZADNA-NOWOSC.html#ListaKomentarzy"> Komentarze (6) » </a> </div> </div> </div> <div class="BlogDataWpisu"> wtorek, 31 marca 2009 </div> <div class="BlogWpisBox"> <a name="entry_3712468"></a> <div class="BlogWpisItemTytul"><a href="/2009/03/Nie-da-sie-tego-opisac-inaczej-niz-chuj-dupa.html">WRRRRRR...</a></div> <div class="BlogWpisTresc"> <div style="text-align: center;">Nie da się tego opisać inaczej niż... <br />chuj dupa cycki!!!! <br />Zawsze coś, zawsze musi być coś!! Zawsze w dupę. Się zesrało...<br />Nie, nie z EMem - ten jest zadziwiająco grzeczny, nie pije już prawie miesiąc, grunt żeby nie wybuchł potem ze zdwojoną siłą...<br /><br />Otóż samochód. W grudniu walnął nam tłumik, na kilka godzin przed wyjazdem autem do Polski, który oczywiście przez to nie mógł dojść do skutku, w takiej formie jakiej chcieliśmy. Długo nie było nas stać na naprawę, bo to straszliwe koszty. Aż w końcu naprawiliśmy... No to walnęła klimatyzacja - jazda z otwartymi oknami podczas szkockiej zimy, to żadna przyjemność... Zwłaszcza, gdy szyby parują i nic przez nie nie widać! Naprawiliśmy to, to przyszedł czas na przegląd. Wymiana hamulców, i jeszcze jakichś tam innych dziwnych rzeczy, potem MOT, i - uwaga - dwanaście godzin po nim - jeb - auto padło!! No aż się kurwa wierzyć nie chce, wpieprzyliśmy w niego ponad sześć stów ostatnio, a tu znowu. A mówiłam rok temu jak go kupowaliśmy, że za te same pieniądze możemy mieć inne, może gorszej marki auto, ale dwa lata młodsze... Nie mam już siły, to skarbonka bez końca. Taki zaklęty krąg, bo pakujemy dalej w niego, żeby mieć czym jeździć i kiedyś ewentualnie jeszcze sprzedać, przez co nie ma szans na uzbieranie kasy na nowy...<br /><br />Poza tym mamy w domu pluskwy, i od jakiś trzech miesięcy nie możemy tego kurestwa wyplenić... Nic nie działa, te robale to jakieś zasrane perpetum mobile, nigdy się nie kończą :( I jeszcze gryzą skurwysyny... Współlokatorzy bąkają coś o wyprowadzcce, co uważam za idiotyzm, bo na bank zabralibyśmy to obrzydlistwo ze sobą, nie wiemy przecież gdzie już poskładały jaja. Więc moim zdaniem trzeba walczyć dalej. I spalić pakola piętro niżej, bo to od tego zajebanego brudasa przyszły!!<br /><br />A poza tym Szkocja mnie strasznie wkurwia. Banda fałszywych ignorantów!!! Brzydkich jak kupa w dodatku...<br /><br />Miałam dzisiaj iść do pracy na nadgodziny, ale zpomniałam nastawić wczoraj budzik, i obudziłam się jak dzwonił budzik EMa. Nie znoszę czegoś takiego, nie lubię jak dzieje się coś czego nie mogłam w żaden sposób przewidzieć i co nie było w moich planach... <br /><br />A poza tym to chyba okres mi się zbliza... <br /><br />Jak sąsiad zza ściany nie skończy zaraz stukać w to, w co stuka, przysięgam, że się kijem do niego przebiję, i zatłukę!!!<br /><br /><wsciekly><br /><br />No, juz mi lepiej :)<br /><br /></wsciekly></div><div style="text-align: center;"> </div> </div> <div class="BlogWpisInfo"> <div class="InfoPodTekstem"> <span class="IPTczas">11:27</span>, <span class="IPTautor">aanova</span> <br/> <a class="IPTlinkuj" href="/2009/03/Nie-da-sie-tego-opisac-inaczej-niz-chuj-dupa.html">Link</a> <a class="IPTkomentuj" href="http://www.blox.pl/komentuj/aanova/2009/03/Nie-da-sie-tego-opisac-inaczej-niz-chuj-dupa.html" rel="nofollow"> Dodaj komentarz » </a> </div> </div> </div> <div class="BlogWpisBox"> <a name="entry_3712307"></a> <div class="BlogWpisItemTytul"><a href="/2009/03/KREATIV-BLOGGER-AWARD.html">KREATIV BLOGGER AWARD</a></div> <div class="BlogWpisTresc"> <div style="text-align: center;"><img src="http://barmleczny.files.wordpress.com/2009/03/kreativblogger.png?w=176&h=175" /><br /><br />Niedawno zostałam zaszczycona nominacją <span class="posthref" data-href="http://barmleczny.wordpress.com/2009/03/12/nominacja-do-kreativ-blogger-award-dziekujemy/">Baru Mlecznego</span> do Kreativ Blogger Award "za piekne fotki, i takie normalne, fajne pisanie!". Jest mi bardzo miło zwłaszcza, że nikt nigdy nie podjął się oceniania mojego blogowego pisania... A bynajmniej w mojej obecności :) <br /><br />A teraz zasady:<br />- Po otrzymaniu nagrody umieszczamy na swoim blogu logo Kreativ Blogger, oraz informujemy kto przyznał nam wyróżnienie. <p>- Nominujemy 7 lub więcej blogów i podajemy link do każdego z nich.</p> <p>- Informujemy wyróżnionego o nominacji w komentarzu na jego blogu.</p><p>Moje nominacje raczej nie powinny nikogo zdziwić, bo będzie to zasadniczo kopia moich zakładek. Kolejność przypadkowa:</p><p><a href="http://haneczkaonline.blox.pl/html">Hania</a> - za optymizm, za cierpliwość do opisywania swoich losów ;) <br /></p><p><span class="posthref" data-href="http://www.polkawyorku.blogspot.com/">Gosia</span> - za konsekwencję w działaniu, za podtrzymywanie na duchu<br /></p><p><a href="http://magdanawyspie.blox.pl/html">Magda</a> - za empatię, za trzymanie głowy w górze chociaż chce się tylko płakać :)</p><p><a href="http://jaguarana.blox.pl/html">Dżej</a> - znam osobiście, więc powiem, że za optymizm życiowy, za umiejętność przymróżenia oka w każdej sytuacji, za dobre wspomnienia i za... "wiewiórę" :D</p><p><a href="http://idenapiwo.blox.pl/html">Poszła na piwo</a> - żeby w końcu z niego do nas wróciła!!</p><p><a href="http://naszaklasa.blox.pl/html">Nasza Klasa Blog</a> - za pokazywanie ludzkiej bezmyślności a jednocześnie bycie dalekim od jej oceny</p><p><span class="posthref" data-href="http://blog.sihaja.net/">Sajła</span> - że podobnie jak mnie - nie chce się jej, a jednak robi :)</p><p>Dzięki że jesteście!!<br /></p></div><div style="text-align: center;"> </div> </div> <div class="BlogWpisInfo"> <div class="InfoPodTekstem"> <span class="IPTczas">09:59</span>, <span class="IPTautor">aanova</span> <br/> <a class="IPTlinkuj" href="/2009/03/KREATIV-BLOGGER-AWARD.html">Link</a> <a class="IPTkomentuj" href="/2009/03/KREATIV-BLOGGER-AWARD.html#ListaKomentarzy"> Komentarze (4) » </a> </div> </div> </div> <div class="BlogDataWpisu"> wtorek, 24 marca 2009 </div> <div class="BlogWpisBox"> <a name="entry_3698355"></a> <div class="BlogWpisItemTytul"><a href="/2009/03/CIERPLIWOSC.html">CIERPLIWOŚĆ</a></div> <div class="BlogWpisTresc"> <div style="text-align: center;">Gadam sobie z kolesiem ode mnie z pracy. Ma jakoś koło pięćdziesięciu lat. No i mówi, że jedzie na ryby. (gadamy o rybach). Pyta mnie czy ja kiedyś byłam na rybach. Mówię, że kiedyś zarzuciłam wędkę, ale jako tako na rybach nie byłam, bo chyba nie miałabym wystarczająco dużo cierpliwości. A on mi na to tak: <br /><br />Ja mam bardzo dużo cierpliwości. Wiesz, mam troje wnuków. Jedna z nich może gadać godzinami. Buzia jej się nie zamyka. A ja potrafię siedzieć z nią godzinami i słuchać co ma do powiedzenia... Pomyśl jaki to precedens, przez pierwsze trzy lata życia dziecka uczymy je chodzić, mówić. A potem następne trzy lata spędzamy każąc mu usiąść w końcu i się zamknąć... <br /><br />Chyba nie muszę nic więcej pisać... :) Wnioski nasuwają się same...<br /></div><div style="text-align: center;"> </div> </div> <div class="BlogWpisInfo"> <div class="InfoPodTekstem"> <span class="IPTczas">18:20</span>, <span class="IPTautor">aanova</span> <br/> <a class="IPTlinkuj" href="/2009/03/CIERPLIWOSC.html">Link</a> <a class="IPTkomentuj" href="http://www.blox.pl/komentuj/aanova/2009/03/CIERPLIWOSC.html" rel="nofollow"> Dodaj komentarz » </a> </div> </div> </div> <div class="BlogDataWpisu"> czwartek, 19 marca 2009 </div> <div class="BlogWpisBox"> <a name="entry_3684479"></a> <div class="BlogWpisItemTytul"><a href="/2009/03/OD-NOWA.html">OD NOWA </a></div> <div class="BlogWpisTresc"> <div style="text-align: center;">Jakoś strasznie dużo czasu zajmuje mi nastawianie się psychiczne na napisanie nowej notki... Od ostatniej znowu dość sporo się wydarzyło. Można nawet powiedzieć, że nastąpił jakiś przełom... Ale od początku.<br /><br />Odkąd obwieściłam EMowi hiobową wieść, że wracam do Polski minęły ponad dwa miesiące, a jedyne co to zmieniło, to to że jeszcze bardziej zaczęliśmy się od siebie oddalać, a on zaczął się zachowywać jeszcze bardziej nieodpowiedzialnie... Przez dwa weekendy nocował u nas Piter - koleś EMa z pracy - oczywiście zostałam postawiona przed faktem dokonanym, nikt nie pytał mnie o zdanie czy mam ochotę komuś pożyczać swoją podłogę. Dla mnie to jest jeden z wrogów publicznych numer jeden, ma bardzo duży wpływ na EMa, niestety niepozytywny :( No i oczywiście ostatni dzień weekendu, czyli koniec pracy w lokalu nie wróżył nic dobrego. EM w poniedziałek rano miał iść do swojej drugiej pracy, a Piter wracać do siebie, do Manchesteru. Byłam w pracy jak dostałam smsa o treści "o nic nie pytaj, jestem w Manchesterze, będę w środę rano". Nie powinnam była się w zasadzie przejąć, ale nie dałam rady. Po prostu pękłam i miałam cały dzień wyjęty z życiorysu, zalany łzami... By the way nic dziwnego, że od świat znowu schudłam, jakieś 5 kilo :( <br /><br />Wtorek miałam wolny, pół dnia spędziłam na tworzeniu listu do EMa. Postanowiłam go napisać po tym, jak rozmawiałam ze współlokatorem Robertem, który poradził mi nie robić nic pod wpływem emocji. Nie wrzeszczeć, nie płakać itp... Potem zresztą powiedział, że jak chcę dotrzeć do faceta, to powinnam zacząć myśleć jak facet, czyli powiedzieć pewne rzeczy wprost, a nie pisać poematy, ale nie oszukujmy się, łatwo powiedzieć, gorzej zrobić. Stworzyłam 4 strony A4. Kojarzycie ten motyw z "Przyjaciół" jak Rachel napisała list do Rossa - "19 pages!!!! front and back!!!" :) Tak to mniej więcej wyglądało...<br /><br />Co było w liście? Generalnie to co bolało mnie od jakiegoś czasu, a czego nie miałam odwagi powiedzieć. W dużym skrócie, że to jego alkohol miał największy wpływ na moją decyzję, i że mi się nie chce wierzyć, że o nas nie walczy, i że jeśli postanowi coś z tym zrobić, to będę gotowa dać nam ostatnią szansę... <br /><br />List położyłam na stole w pokoju, i pomimo, że to miał być mój dzień wolny poszłam do pracy. Normalnie powinnam być w domu po 13ej, ale postanowiłam, że on też mógłby się odrobinę o mnie pomartwić i wróciłam do domu o wiele później niż zwykle. <br /><br />W tak zwanym międzyczasie dostałam jeszcze od niego smsa, że przyjedzie razem z Piterem, bo ten pokłócił się ze swoją dziewczyną - jest akcja "rozwód", więc on wraca do Edynburga, i będzie u nas mieszkał aż sobie coś znajdzie. Paranoja po prostu, wprowadzać mi do mojego pokoju człowieka, którego - nie oszukujmy się - nie znoszę, i który był na tyle niepoważny, żeby dwa tygodnie wcześniej (jeśli pamięć mnie nie myli) przenieść się do niej do Manchesteru. Na szczęście koniec końców zdecydował się tam zostać, i spróbować się ze swoją dziewczyną pogodzić.<br /><br />Tak więc do domu wróciłam koło 17ej w nadziei, że EM będzie siedział zmartwiony i skruszony, ale standardowo zastałam go śpiącego. Położyłam się więc też. Jeszcze nie zasnęłam, kiedy EM obudził się. Na początku zachowywał się jakby się nic nie stało, ale ja zaczęłam temat... No i doszliśmy do porozumienia. Że spróbujemy jeszcze raz...<br /><br />Minęło kilka dni. EM nie pije. Czy wytrzyma? Nie wiem. Nie można tak łatwo przekreślać uczucia... Ja próbuję nie myśleć o Polsce, choć nie przychodzi mi to z łatwością, strasznie mi jej brakuje, coraz bardziej rzekłabym...<br /><br />Co będzie dalej? Się okaże...<br />Na razie idzie wiosna :D<br /><br /></div><div style="text-align: center;"> </div> </div> <div class="BlogWpisInfo"> <div class="InfoPodTekstem"> <span class="IPTczas">20:58</span>, <span class="IPTautor">aanova</span> <br/> <a class="IPTlinkuj" href="/2009/03/OD-NOWA.html">Link</a> <a class="IPTkomentuj" href="/2009/03/OD-NOWA.html#ListaKomentarzy"> Komentarze (2) » </a> </div> </div> </div> <div class="BlogDataWpisu"> środa, 04 lutego 2009 </div> <div class="BlogWpisBox"> <a name="entry_3592959"></a> <div class="BlogWpisItemTytul"><a href="/2009/02/ZIMA.html">ZIMA</a></div> <div class="BlogWpisTresc"> <div style="text-align: center;"><br />Dokumentacja zimy w Szkocji. Okazuje się, że tu też czasem może spaść śnieg :)<br /><br /><img border="0" alt="" src="http://aanova.blox.pl/resource/Zimowa_wycieczka_002_Small.jpg" style="width: 427px; height: 320px;" /><br /><br /><img border="0" alt="" src="http://aanova.blox.pl/resource/Zimowa_wycieczka_012_Small.jpg" style="width: 427px; height: 321px;" /><br /><br /><img border="0" alt="" src="http://aanova.blox.pl/resource/Zimowa_wycieczka_014_Small.jpg" style="width: 426px; height: 319px;" /><br /><br /><img border="0" alt="" src="http://aanova.blox.pl/resource/Zimowa_wycieczka_015_Small.jpg" style="width: 424px; height: 318px;" /><br /><br /><img border="0" alt="" src="http://aanova.blox.pl/resource/Zimowa_wycieczka_016_Small.jpg" style="width: 424px; height: 318px;" /><br /><br /><img border="0" alt="" src="http://aanova.blox.pl/resource/Zimowa_wycieczka_017_Small.jpg" style="width: 426px; height: 319px;" /><br /><br /><img border="0" alt="" src="http://aanova.blox.pl/resource/Zimowa_wycieczka_020_Small.jpg" style="width: 360px; height: 374px;" /><br /><br />A tak parkować chciałabym się nauczyć :)<br /><br /><img border="0" alt="" src="http://aanova.blox.pl/resource/DSC00093_Small.JPG" style="width: 426px; height: 319px;" /><br /><br />No i fantastyczna reklama pewnych linii lotniczych :D<br /><br /><img border="0" alt="" src="http://aanova.blox.pl/resource/DSC00097_Small.JPG" style="width: 427px; height: 320px;" /><br /><br />To tak tylko, żeby nie było że tylko smuty i smuty :)<br /><br /></div><div style="text-align: center;"> </div> </div> <div class="BlogWpisInfo"> <div class="InfoPodTekstem"> <span class="IPTczas">18:57</span>, <span class="IPTautor">aanova</span> , <a class="IPTkategoria" href="/html/1310721,262146,21.html?340679">Foty</a> <br/> <a class="IPTlinkuj" href="/2009/02/ZIMA.html">Link</a> <a class="IPTkomentuj" href="/2009/02/ZIMA.html#ListaKomentarzy"> Komentarze (3) » </a> </div> </div> </div> <div class="BlogDataWpisu"> wtorek, 03 lutego 2009 </div> <div class="BlogWpisBox"> <a name="entry_3590479"></a> <div class="BlogWpisItemTytul"><a href="/2009/02/WELCOME-BACK-MEETING.html">WELCOME BACK MEETING</a></div> <div class="BlogWpisTresc"> <div style="text-align: center;">No kochani... To jedziemy z koksem ;)<br />Jak widać zbieranie się do napisania notki zajęło mi jakieś 3 miesiące, ale są jeszcze osoby, które tu zaglądają, bo zostałam już kilka razy opierniczona, że nic nowego się nie pojawia.<br />Ano nie pojawia się, bo najpierw nie było weny, potem nie było internetu na nowej chacie (przez miesiąc!) i - podobnie jak <a href="http://magdanawyspie.blox.pl/html">Misspilat</a> - odzwyczaiłam się od sprawdzania poczty co pół godziny, siedzenia na NK godzinami oraz robienia równie głupich i czasożernych rzeczy. A że bardzo dużo się zmieniło w moim życiu, tym ciężej było się zabrać do pisania...<br /><br /><span style="font-weight: bold; text-decoration: underline;">Chapter 1</span><br /><br />Przeprowadzka przebiegła gładko i prawie bezboleśnie. Prawie robi wielką różnicę... Boleśnie było w momencie, gdy po dwóch latach mieszkania samemu (tzn. samemu we dwójkę), i kolekcjonowaniu tysięcy sprzętów kuchennych i tym podobnych, trzeba było się znowu zmieścić w jednym pokoju. Ale dało radę o dziwo, choć części rzeczy nie mogę używać, bo się nie zmieściły w kuchni - są upchnięte w walizkach i schowane do szafy w przedpokoju. Współlokatorzy są spoko - Sławek jest "cichociemny" - jest, ale jakby go nie było - przemyka czasem z pokoju do łazienki, i tyle go widział. Tomek prawie cały czas śpi, a jak nie śpi to puszcza za głośno muzykę, zawsze wparowuje do naszego pokoju z typowym "słuchaj, mam prośbę" na ustach, czym mnie nieco irytuje, bo okazuje się, że np. ta prośba to pożyczenie nożyczek albo paczki fajek. Roberta wiecznie nia ma albo śpi (ma dwie prace). Dopiero dwa razy odkąd tu mieszkamy widziałam go w ubraniu ;) Nie, nie chodzi nago - ma taki słodki żółty szlafroczek do pół uda, który nosi tak, że widać mu wszystkie włosy na klacie, a jest tego trochę ;) <br />Jest mi cudownie z faktem, że my z EMem mamy oddzielną łazienkę, bo "chłopcy" nie przywiązują zbyt wielkiej wagi do porządku - po podłodze we wspólnej części mieszkania walają się "koty" z kurzu, i różne inne dziwne rzeczy... Ale ogólnie jest bardzo spoko. Sąsiedzi zza ściany sa nieco upierdliwi (oczywiście Polacy), bo za głośno słuchają muzyki - a że jest to nowe budownictwo, i ściany są cieniutkie, to głowa na poduszce podskakuje mi wraz z ich basami. Na szczęście jedna wizyta EMa (he he, straszonko będzie "następnym razem") znacznie poprawiła sytuację :)<br /><br />Poza tym ostatnio mam mało czasu na cokolwiek - wcześniej pracowałam koło 140 godzin miesięcznie, a w tym miesiącu mam już wypracowane około 170 godzin, i jeszcze 3 dni do końca okresu rozliczeniowego. Pomimo, że "kryzys" i że nie dają nikomu nadgodzin, wrecz próbuja ludziom wciskać jakieś bezpłatne urlopy itp... Na moim dziale zawsze są i były nadgodziny, a ja potrzebuję dużo pieniążków...<br /><br /><span style="text-decoration: underline; font-weight: bold;">Chapter 2</span><br /><br />Jak już pisałam, od mojego ostatniego wpisu bardzo dużo się zmieniło. Już od kilku miesięcy działo się ze mną coś niedobrego. Pisałam zresztą o tym w notce <a href="http://aanova.blox.pl/2008/10/NOT-A-HAPPY-BUNNY.html">NOT A HAPPY BUNNY</a>. <br />W tym roku mięliśmy pojechać do Polski autem na święta. Na kilka godzin przed wyjazdem walnął nam jednak tłumik w aucie (już od jakiegoś czasu nie był w zbyt dobrym stanie), choć mięliśmy nadzieję, że naprawimy go dopiero po powrocie ze świąt. Na wariata kupowaliśmy bilety na samolot za ostatnie pieniądze. I tak szok, że jeszcze były na dzień przed wylotem, czyli 21ego grudnia! Spedziliśmy je osobno, bo EM chciał odwiedzić ojca prawie na drugim końcu Polski, a ja chciałam jak najwięcej czasu spedzić ze swoją rodzinką, mieć czas do namysłu... EM dał mi termin na podjęcie decyzji - czy zostaję w Szkocji czy wracam do Polski. I ją podjęłam, choć bez przekonania. Otóż postanowiłam wrócić do Polski... To bardzo skomplikowane, bo przecież tam nadal "nic nie ma", więc życie musiałabym zaczynać kolejny raz od nowa. Szukać pracy, mieszkania. No i przede wszystkim rozstać się z EMem... Od jakiegoś czasu nie jest między nami dobrze. Nie potrafimy już ze sobą o pewnych rzeczach rozmawiać. Główną przyczyną mojej chęci powrotu jest tęsknota za rodziną, za starym życiem, posiadaniem znajomych z wyboru, a nie takich, jacy "przyszli". Za czymś więcej niż tylko praca. Kurczę, nie potrafię tego nawet dobrze określić. Potem doszło jeszcze coś, co od jakiegos czasu kołatało mi się po głowie, ale cały czas odrzucałam tę myśl od siebie, nie dopuszczałam jej. Jak poznaliśmy się EMem oboje dużo piliśmy. Tylko że mi w pewnym momencie ot tak po prostu przeszło, nie wiem - wyrosłam z tego, wyszumiałam się czy coś. I cały ten czas łudziłam się, że jemu też przeciez kiedyś przejdzie, że spoważnieje, i po prostu przestanie pić. Ale jest tylko gorzej, przynajmniej w moim odczuciu. Kiedyś był - nazwijmy to - bardzo przyjacielski po alkoholu, teraz przemawia przez niego agresja. Nie - nie bije mnie, nie podnosi na mnie ręki, ale sposób w jaki się do mnie odzywa, w jaki na mnie patrzy, mrozi mi krew w żyłach. Wiem, że to głównie przeze mnie, bo ja w pewnym momencie zaczęłam na każdy jego kieliszek albo kufel reagować bardzo nerwowo, i jemu też się udzieliło. Po prostu nie potrafię inaczej - pochodzę z rodziny alkoholicznej (tata), więc wiem jak to się wszystko zaczyna i czym to pachnie... I to, że nie pije codziennie nie znaczy, że nie jest alkoholikiem. Dla mnie jest. Przepija kasę nawet wtedy, gdy zostało nam tylko na opłacenie (w dodatku zaległych) rachunków, i ogólnie finanse są do dupy. I jeszcze jeździ autem na bombie. I nie trafiają do niego argumenty, że zagraża nie tylko sobie, ale też innym. Zarzucił mi ostatnio, że cały czas zmieniam zdanie, że najpierw mówiłam, że chcę do PL, bo tęsknię za rodziną, a teraz że przez jego picie. Tylko że to nie była zmiana zdania. Ja po prostu nie dopuszczałam do siebie myśli, że to alkoholizm, a nie styl życia. Alkohol daje mu najwyraźniej coś, czego ja mu nie mogę dać. Coś zastępuje, tylko że ja nie wiem co. Pytałam nie raz, dlaczego pije, ale w zasadzie żadnej żadnej spójnej odpowiedzi nie dostałam. Ja sobie z tym po prostu nie radzę. Każda rozmowa, albo próba rozmowy na ten temat kończy się kłótnią, albo jakimiś ironicznymi, albo sarkastycznymi tekstami. Jest wyraźnie poirytowany, gdy tylko zaczynam o tym gadać. Nie wiem, może źle to robię, ale przynajmniej próbuję. Szczerze mówiąc myślałam, że jak mu przedstawię wizję siebie z walizką w drzwiach, to coś się zmieni, że się chłopak ogarnie w obliczu straty czegoś wielkiego. Ale się pomyliłam. Najgorsze jest to, że ja przecież cały czas go bardzo kocham, ale już nie potrafię żyć w strachu, od jednej jego imprezy do drugiej. Podejrzewam więc, że ten mój cały powrót do Polski to raczej ucieczka od problemu, którego nie potrafię rozwiązać, a który może rozwiązać tylko jedna osoba, tylko musi sobie najpierw z pewnych rzeczy zdać sprawę. Że ma poważny problem. Nie potrafię mu pomóc... Wręcz mam wrażenie, że tylko pogarszam sytuację. Nie mogę się tylko wynieść do innego mieszkania bez niego, bo wiem, że będę go cały czas szukać wzrokiem na ulicy... Stąd desperacki krok - powrót na stare gówno... Wszystko utrudniają mi okresy między jednym jego piciem, a drugim, bo wtedy jest tak strasznie kochanym człowiekiem, pomocnym, zabawnym... A potem znowu "jeb", jak obuchem w łeb...<br />Wstępnie określiłam się, że chcę wrócić w czerwcu, stąd też zapieprzam, żeby uzbierać jak najwięcej kasy. Ale ten termin się chyba jeszcze przesunie, bo nie dam rady natrzepać tyle, ile potrzebuję. Może powinnam grać w totka?? - w święta w PL miałam "trójkę" i wygrałam szalone 20zł :) <br />W sumie, tak na chłopski rozum, to my już w takim razie powinniśmy się rozstać, a nie jeszcze się pogrążać, ale to by był dla mnie jakiś taki półśrodek, po prostu tego nie widzę. Tak samo jak panicznie się boję powrotu do Polski... Panicznie...<br /><br />Jakoś tak mi trochę lepiej jak to z siebie wyrzuciłam... <br /><br />Jeszcze chyba nie wszystko napisałam, ale już dziś nie mam czasu, i już chyba ochoty, bo tyłek mnie boli od siedzenia, a jeszcze muszę posprzątać, wykąpać się i takie tam...<br /></div><div style="text-align: center;"> </div> </div> <div class="BlogWpisInfo"> <div class="InfoPodTekstem"> <span class="IPTczas">15:56</span>, <span class="IPTautor">aanova</span> <br/> <a class="IPTlinkuj" href="/2009/02/WELCOME-BACK-MEETING.html">Link</a> <a class="IPTkomentuj" href="/2009/02/WELCOME-BACK-MEETING.html#ListaKomentarzy"> Komentarze (8) » </a> </div> </div> </div> <div class="BlogDataWpisu"> piątek, 07 listopada 2008 </div> <div class="BlogWpisBox"> <a name="entry_3412364"></a> <div class="BlogWpisItemTytul"><a href="/2008/11/LIFE-IS-NOT-THE-SAME.html">LIFE IS NOT THE SAME</a></div> <div class="BlogWpisTresc"> <div style="text-align: center;">No i co ja mam napisać? <br /><br />Mijają minuty, godziny, dni, a ja dalej jestem w dupie... Najprościej by było, gdybym ja sama wiedziała, czego chcę. Wtedy decyzja byłaby oczywista. A nic ostatnio nie jest oczywiste. Zmieniam zdanie średnio co 5 minut, i w zasadzie o niczym innym nie myślę...<br /><br />A tymczasem przeprowadzamy się na początku grudnia. Stwierdziliśmy, że możnaby zaoszczędzić trochę kasy, więc wynosimy się do miasta. Będziemy mieszkać w "polskiej dzielnicy" ;) - Leith. Na pokoju... na szczęście z osobną łazienką :) Jakoś pozytywnie do tego podchodzę. Może dlatego, że będę bliżej życia, łatwiej będzie wyjść z domu, do ludzi, nie mieszkając na tym (fajnym, ale zawsze) zadupiu. Wszyscy moi znajomi mieszkają w odległości 5 minut piechotką...<br /><br />Ostatnio coraz częściej miewam ochotę nosić spódnice, co w moim przypadku ewenement wart odnotowania. Postanowiłam więc sobie kupić nową, bo jedyna jaką mam nie do wszystkiego pasuje, bo jest zielona :). Poszłam do sklepu, przymierzam jedną, drugą - załamka - rozmiar 8 jest na mnie za duży!!! Ci producenci są naprawdę bezczelni, posuną się do wszystkiego, żeby kobieta poczuła się lepiej, choćby zaniżając rozmiarówki!!  Wściekłam się do tego stopnia, że poszłam na dział dziecięcy, i kupiłam sobie spódniczkę... na 11-12tkę !!! Aż strach pomyśleć jak taka jedenastka wygląda w takim razie!! Aha, i spódnica powędrowała do krawcowej... do zwężenia...<br /><br />Jak nie urok...<br /><br /></div><div style="text-align: center;"> </div> </div> <div class="BlogWpisInfo"> <div class="InfoPodTekstem"> <span class="IPTczas">22:55</span>, <span class="IPTautor">aanova</span> <br/> <a class="IPTlinkuj" href="/2008/11/LIFE-IS-NOT-THE-SAME.html">Link</a> <a class="IPTkomentuj" href="/2008/11/LIFE-IS-NOT-THE-SAME.html#ListaKomentarzy"> Komentarze (6) » </a> </div> </div> </div> <div class="BlogDataWpisu"> środa, 22 października 2008 </div> <div class="BlogWpisBox"> <a name="entry_3378416"></a> <div class="BlogWpisItemTytul"><a href="/2008/10/NOT-A-HAPPY-BUNNY.html">NOT A HAPPY BUNNY</a></div> <div class="BlogWpisTresc"> <div style="text-align: center;">[słychać głęboki oddech]<br />[jeszcze jeden, dla otuchy]<br /><br />Po wypadku Małego EM namówił mnie, żebym pojechała do Polski odwiedzić go. No i pojechałam, 3 tygodnie temu. Pierwsze wrażenie po zobaczeniu siostrzeńca - szczerze - zemdliło mnie!! Zrobiło mi się normalnie niedobrze!! Ma wielką bliznę na czole i głowie, a wtedy miał jeszcze bąbla - miejsce gdzie zbierała mu się woda. Teraz w sumie już go nie ma, a jak zobaczyłam zdjęcia tuż po wypadku, to... szok, po prostu szok - nie wiedziałam, że jak moja siostra przez telefon mówi, że Małemu zbiera się woda w główce, to że ma na myśli, że ma baniak wielkości jednej trzeciej całej jego głowy... Grunt, że teraz jest już znowu niegrzeczny, co biorę za oznakę zdrowia ;) Nie dostaje już tyle uwagi co w szpitalu, to fisiuje. Przez cały tydzień mojego pobytu mówił ile ma pieniędzy i od kogo, bo zbiera na nowy rower. Mnie cały czas szantażował, że ode mnie też chce kasę „już-teraz-natychmiast”, chociaż mu powiedziałam, że dostanie przed moim wyjazdem, bo nie wiem, ile mi zostanie :)<br />W tak zwanym międzyczasie byłam na panieńskim mojej najukochańszej przyjaciółki w Szczecinie - nie wspomnę, że imprezę zaczęłyśmy w irlandzkim pubie, w którym leciała non stop szkocka muzyka :/ , i sprzedawali Strongbow'a po 15,9 za pół litra jak mnie pamięć nie myli ;) Impreza nasza połączyła się potem z kawalerskim, który gdyby nie my, długo by nie potrwał ;P Już niezłe zgony były. W każdym razie ofiary były dwie, jedna koleżanka zachorowała – przez co nie miałam „partnera” na weselu, a druga... złamała nogę! :)<br />Podczas ślubu panna młoda upuściła obrączkę, ale ja tam nie wierzę w zabobony. Na weselu, ogromnym zresztą – na 170 osób! - początkowo usiadłam z parą, z którą kiedyś mieszkałam, a która też niedawno wzięła ślub. Ale jak zaczęli tańczyć to nie miałam do kogo gęby otworzyć. Na szczęście szybko zaopiekowała się mną ekipa z panieńsko-kawalerskiego. Było przesympatycznie, miałam do kogo gębę otworzyć, z kim się pobawić itp. Było też trochę emocji pod tytułem "ktokolwiek widział, ktokolwiek wie", kiedy między godziną 10 rano a 15 w dzień poprawin zaginął nam jeden kolega z towarzystwa.<br />Do czego dążę? Złamali mnie, cała historia z wypadkiem Małego, impreza i wesele Przyjaciółki uświadomiły mi czego mi aktualnie brakuje w życiu. Odpowiedź jest niestety dość porażająca... Tak, chodzi o... Polskę. Przez trzy dni nie mogłam dojść do siebie po powrocie do Szkocji. Wyłam... EM powiedział, ze już od dawna widział, że coś się dzieje. Usłyszałam też coś, co mnie totalnie zaskoczyło - że chce żebym była szczęśliwa, więc jeśli zdecyduję się wrócić do Polski, On NIE pojedzie ze mną!!! Bo nie ma tam czego szukać. Ja też nie mam, ale świadomość tego, ze po wypadku mnie tam nie było, i choć wiem, że nie mogłam nic pomóc, to nie siedziałam koło mojej siostry trzymając ją za ramię... Myślałam, że będzie mnie chociaż próbował w jakikolwiek sposób namawiać, ale nie...<br />Jestem rozdarta jak nigdy w życiu nie byłam. Zacząć wszystko od zera, sama... nie mieć nic, znowu dzielić z kimś mieszkanie, szukać pracy, ale być blisko. Blisko rodziny, blisko prawdziwych przyjaciół? Czy zostać, unieszczęśliwiać EMa swoim "nieszczęściem", ale żyć normalnie, ani biednie, ani bogato, po prostu jak człowiek? Nie potrafię sobie poradzić, ludzie w pracy tylko patrząc na mnie mówią "you're not a happy bunny". No strasznie mam generalnie. Zmieniam zdanie średnio co 5 minut, co 5 minut mam inną koncepcję. Nie myślę o niczym innym. <br />W ogóle to nie wszystko, ale nie mam siły o tym dalej pisać, już samo myślenie mnie wykańcza.<br /><br /></div><div> </div> </div> <div class="BlogWpisInfo"> <div class="InfoPodTekstem"> <span class="IPTczas">12:31</span>, <span class="IPTautor">aanova</span> <br/> <a class="IPTlinkuj" href="/2008/10/NOT-A-HAPPY-BUNNY.html">Link</a> <a class="IPTkomentuj" href="/2008/10/NOT-A-HAPPY-BUNNY.html#ListaKomentarzy"> Komentarze (8) » </a> </div> </div> </div> <div class="BlogDataWpisu"> środa, 15 października 2008 </div> <div class="BlogWpisBox"> <a name="entry_3365752"></a> <div class="BlogWpisItemTytul"><a href="/2008/10/TEZ-MI-NOWOSC.html">TEŻ MI NOWOŚĆ</a></div> <div class="BlogWpisTresc"> <div style="text-align: center;">W ogóle to dramat jest, nie?! <br /> Niezwiązany z Małym.<br /><br />Próbuję się zebrać do kupy i napisać...<br /></div><div style="text-align: center;"> </div> </div> <div class="BlogWpisInfo"> <div class="InfoPodTekstem"> <span class="IPTczas">21:11</span>, <span class="IPTautor">aanova</span> <br/> <a class="IPTlinkuj" href="/2008/10/TEZ-MI-NOWOSC.html">Link</a> <a class="IPTkomentuj" href="/2008/10/TEZ-MI-NOWOSC.html#ListaKomentarzy"> Komentarze (2) » </a> </div> </div> </div> <div class="BlogDataWpisu"> wtorek, 23 września 2008 </div> <div class="BlogWpisBox"> <a name="entry_3320041"></a> <div class="BlogWpisItemTytul"><a href="/2008/09/KOSZMAR-PRZEZ-DUZE-K.html">KOSZMAR PRZEZ DUŻE "K"</a></div> <div class="BlogWpisTresc"> <div style="text-align: center; font-family: verdana,arial,helvetica,sans-serif;">Ostatnie dwa tygodnie to był koszmar... Nie taki koszmar jak zawsze typu "robię z igły widły".Mój mały sześcioletni siostrzeniec miał wypadek. Nawet nie wiem dokładnie jak to się stało - nie miałam okazji zapytać się siostry - to jeszcze nie czas... W każdym razie wiem, że potrącił go samochód jak jechał na rowerze. Siostra zadzwoniła do mnie w momencie, gdy Małego zabierał z naszej wioski helikopter do szpitala w Szczecinie. Jak potem się dowiedzieliśmy tego dnia to był pierwszy wznowiony lot, ze względu na problemy techniczne. Gdyby nie to... to byłby koniec...<br /><br />Uszkodzenia ciała, które stwierdzono na początku to krwiak w głowie, pęknięte płuco i śledziona, przetrącone biodro, złamana ręka i noga.<br /><br />Pierwsze co miał operację neurochirurgiczną - usunięcie krwiaka i wody z główki. Oddychał za niego respirator, został wprowadzony w stan śpiączki farmakologicznej. W trakcie pierwszych dni, po kilku badaniach zwanych "komputerami", okazało się, że kończyny nie są złamane i płuco nie jest pęknięte. Jednak jego stan był bardzo ciężki. W dniu wypadku dawano mu szanse 50/50.<br /><br />Jestem pełna podziwu dla mojej siostry, że była w stanie do mnie zadzwonić zaraz po tym jak to się stało. Niestety ja miałam wątpliwą przyjemność poinformować o tym naszą mamę, do której moja siostra nie mogła się dodzwonić, a która podczas wypadku była na wycieczce w Egipcie.<br /><br />Nie potrafię opisać swoich uczuć, potwornego strachu, uczucia niemocy, które mi cały czas towarzyszyło. To był koszmar. Przez duże "k". Aż strach pomyśleć co musiała czuć moja siostra...<br /><br />Jego stan się ustabilizował, ale lekarze byli dalecy od prognozowania co będzie dalej. Zasadniczo nie chcąc męczyć mojej siostry, i ze względu na to, że ciężko było się do niej dodzwonić, informacje na temat stanu Małego pozyskiwaliśmy od Mamy EMa - pielęgniarki, która zna lekarza zajmującego się Małym - okazało się, że to ten sam lekarz, który wielokrotnie "składał" EMa po różnych złamaniach...<br /><br />Śpiączka trwała od soboty do czwartku. Zaczęto go wybudzać. To było kolejne silne przeżycie, bo nie było wiadomo czego się spodziewać. I choć lekarze uprzedzili moją siostrę, i tak doznała szoku, jak jej własny synek jej nie poznał. Zapytany przez pielęgniarkę „kto do ciebie przyszedł?” odpowiedział „ciocia i wujek”. Wymyślał też wyrazy, które nie istnieją...<br /><br /><br />Na szczęście z dnia na dzień jego stan się poprawia. Miał wprawdzie już drugi zabieg odciągnięcia wody z główki, ale za to normalnie je, komunikuje się, chodzi. Początkowo lekarze mówili, że wypuszczą go ze szpitala w zeszły poniedziałek, ale ze względu na to, że cały czas zbiera mu się ta woda w główce, kolejny termin wyznaczyli na jutro. Czy go faktycznie wypuszczą ? - jeszcze nie wiem.<br /><br />A w ogóle, to ponoć u nas na wiosce już Małego pochowali...! :(<br /><br />Kilka razy rozmawiałam z nim przez telefon. Jego głos brzmi zupełnie inaczej niż kiedyś, jak nie jego głos. Jest taki spokojny, zrównoważony. Zresztą Mały jak już odzyskał świadomość, wszystko przyjmował z jakąś taką niespotykaną u dzieci pokorą, wszystkie zabiegi, cały ten ból... Takie to niepodobne do niego.<br /><br />Ostatnio opowiadał mi od kogo ile dostał pieniędzy. Pytam się na co zbiera, a On mi na to, że „na nowy rower, bo tamten popsuł mu samochód, gdy go potrącił”. W związku z tym właśnie dokonałam inwestycji w jego bezpieczeństwo – kupiłam mu kask ze Spidermanem :) Szczerze mówiąc spodziewałam się, że będzie miał opory żeby wsiąść na rower, ale z tego co na razie mówi wynika, że wsiądzie! :D<br /><br />Jadę go odwiedzić 30 września. Na szczęście nie było problemu, żeby dostać bezpłatny urlop na ten cel...<br /><br />Tak strasznie się bałam...<br /><br />Już będzie dobrze...<br /><br /><div style="text-align: left;">P.S. Z przyczyn technicznych musiałam wykasować i wkleić jeszcze raz tę notkę, więc wywaliło mi też komentarze. Osoby komentujące bardzo przepraszam!<br /></div></div><div style="text-align: center; font-family: verdana,arial,helvetica,sans-serif;"> </div> </div> <div class="BlogWpisInfo"> <div class="InfoPodTekstem"> <span class="IPTczas">09:16</span>, <span class="IPTautor">aanova</span> <br/> <a class="IPTlinkuj" href="/2008/09/KOSZMAR-PRZEZ-DUZE-K.html">Link</a> <a class="IPTkomentuj" href="/2008/09/KOSZMAR-PRZEZ-DUZE-K.html#ListaKomentarzy"> Komentarze (5) » </a> </div> </div> </div> <div class="BlogDataWpisu"> środa, 27 sierpnia 2008 </div> <div class="BlogWpisBox"> <a name="entry_3268390"></a> <div class="BlogWpisItemTytul"><a href="/2008/08/NACIAGACZE-I-FRAJERZY.html">NACIĄGACZE I FRAJERZY</a></div> <div class="BlogWpisTresc"> <div style="text-align: center;">Dzień po tym, jak panowie z Audi powiedzieli, że muszą zamówić dla nas nowy kluczyk z Niemiec, zadzwonił do EMa poprzedni właściciel auta - dobry znajomy EMa - żebyśmy odwołali zamówienie, bo ma dla nas kluczyk! No to EM dzwoni, a w Audi mówią, że na odwołanie zamówienia jest godzina od jego złożenia! O czym oczywiście nikt go wcześniej nie poinformował... I że generalnie mamy się pocałować w dupę, i zapłacić te trzy stówki. Bezsilni zadzwoniliśmy jeszcze raz do tego poprzedniego właściciela, Angola zresztą, żeby on zadzwonił do Audi, bo nas mają w głębokim ;) poważaniu. I on oczywiście się dogadał z baranami, że zadzwonią do Niemiec, i jeśli kluczyk nie został jeszcze wycięty, to odwołają zamówienie! <br />No tak, po co pomóc Polaczkowi jak można go naciągnąć na grubą kasę??!! Generalnie historia skończyła się tak, że EM zapłacił w Audi stówę (i tak zdzierstwo) za programowanie kluczyka, którego nie dało się zaprogramować (!), i za programowanie kluczyka, który dostaliśmy od znajomego. Jak się okazało dało się zrobić kluczyk do naszego auta!!! W tym samym "salonie", w którym zamówili nam kluczyk w Niemczech - nasz znajomy ma znajomego w Audi, i ten po cichu zrobił dla nas kluczyk... na miejscu! A kluczyk z Niemiec i tak nam przysłali...!!! Także w tej chwili mamy 4 kluczyki - w tym jeden, który otwiera tylko zamek i jeden, który trzeba jeszcze zaprogramować. <br />Jak ktoś ma ochotę zgubić kluczyki od auta, zapraszam do mnie! Za niewielką opłatą oddam jeden, żebyś sobie mógł/mogła zgubić!!!<br /><br />Z EMem zawarliśmy pakt - ja staram się nie przejmować każdą pierdołą, iść przez życie bardziej spontanicznie, a on postara się nauczyć pić do momentu, kiedy jest fajnie, a potem będzie mówił "dość". Co z tego będzie? - nie wiem... Optymizmu się nie nauczyłam, to nie wiem jak będzie z tym moim spontanem. Bo problem w tym, że ja wolę mieć wszystko zaplanowane, przynajmniej częściowo - większości spontanów w moim życiu żałowałam, i uważałam je za stratę czasu...<br />We will see I guess...<br /><br />A teraz rozpoczynam walkę w pracy - jutro postaram się wyhaczyć jakiegoś managera i narobię Muszli koło dupy jak tylko się da. Ale o tym napiszę, jak tylko przestanie mnie to ruszać. <br />Bo w tej chwili rusza mnie to aż za bardzo...<br /><br />A z pozytywów, to wczoraj przysłali mi do domu moje prawo jazdy! Takie śliczne, różowe :D<br /></div><div style="text-align: center;"> </div> </div> <div class="BlogWpisInfo"> <div class="InfoPodTekstem"> <span class="IPTczas">13:19</span>, <span class="IPTautor">aanova</span> <br/> <a class="IPTlinkuj" href="/2008/08/NACIAGACZE-I-FRAJERZY.html">Link</a> <a class="IPTkomentuj" href="/2008/08/NACIAGACZE-I-FRAJERZY.html#ListaKomentarzy"> Komentarze (2) » </a> </div> </div> </div> <div class="BlogDataWpisu"> środa, 20 sierpnia 2008 </div> <div class="BlogWpisBox"> <a name="entry_3254884"></a> <div class="BlogWpisItemTytul"><a href="/2008/08/ZAL-PL.html">ŻAL PL</a></div> <div class="BlogWpisTresc"> <div style="text-align: center;">Najgorsze przeczucia się sprawdziły - panowie z Audi nic nie dali rady zrobić - auto odpaliło im raz, a potem zgasło i nie odpaliło już więcej. Teraz musimy czekać 5 dni roboczych, czyli w sumie kolejny tydzień bez auta, aż sprowadzą nam nowy kluczyk z Niemiec. Za 300 funtów... <br />Plus oczywiście koszty moich dojazdów do pracy i EMa powrotów do domu, bo o tych godzinach nie kursują autobusy... :(<br />Czyli zęby w ścianę i jedziemy dalej... <br />Jest mi słabo... Nie mam już siły. <br /> EM się znowu nawalił... Trzeci raz w tym miesiącu  ("ale nawet nie byłem pijany")...<br />Nie wiem co mam zrobić...<br /></div><div style="text-align: center;"> </div> </div> <div class="BlogWpisInfo"> <div class="InfoPodTekstem"> <span class="IPTczas">11:58</span>, <span class="IPTautor">aanova</span> <br/> <a class="IPTlinkuj" href="/2008/08/ZAL-PL.html">Link</a> <a class="IPTkomentuj" href="/2008/08/ZAL-PL.html#ListaKomentarzy"> Komentarze (4) » </a> </div> </div> </div> <div class="BlogDataWpisu"> poniedziałek, 18 sierpnia 2008 </div> <div class="BlogWpisBox"> <a name="entry_3251837"></a> <div class="BlogWpisItemTytul"><a href="/2008/08/COME-BACK.html">COME BACK</a></div> <div class="BlogWpisTresc"> <div style="text-align: center;">Od czego zacząć? Od początku! Czyli od czego?! Hmm...<br /><br /><span style="font-weight: bold;">EGZAMIN</span><br />Egzamin teoretyczny na prawo jazdy zdałam za pierwszym razem. Zrobiłam jeden błąd, i do tej pory mnie męczy pytanie: "jaki?" - bo byłam obryta "na blachę!" Aaa, i wzięłam sobie egzamin po polsku, na tak zwany "wszelki" - po chwili jednak wyłączyłam "dubbing", bo mnie najzwyczajniej w świecie wkurwiał. Uczyłam się po angielsku, to i zdałam po angielsku ;D<br /><br /><span style="font-weight: bold;">AKCJA NOGA<br /></span>Zawsze mówiłam, że EMowe picie nie może się skończyć dobrze. Pewnego pięknego dnia, a raczej nocy, trenując sumiennie upojenie alkoholowe przed zbliżającym się urlopem w Polsce, EM spierdolił się ze schodów. A że mały nie jest, to noga ucierpiała. Na początku był twardy, aż wieczorem wyszedł z pracy po godzinie błagając: "zawieź mnie do szpitala". Spędziliśmy tam całą noc, i pomimo różnych opinii na temat tutejszej służby zdrowia, EM został potraktowany bardzo poważnie. Noga nie była złamana, stwierdzono "soft tissue heel injury" czy coś w ten deseń. EM dostał kule i ... zwolnienie lekarskie. Jak się nie mylę na ponad miesiąc... :D A że Polak to zawód, i po kilku dniach po bólu stopy śladu nie było, EM zaczął pracować jako bouncer na baletach w Edynburgu. A jak wychodził gdzieś na wioskę, to brał kule dla ściemy, żeby przypadkiem ktoś napotkany po drodze nie podpieprzył go do sklepu. Dopiero kilka dni temu oddaliśmy kule do szpitala... Trudno zaprzeczyć, że głupi ma zawsze szczęście...<br /> <br /> <span style="font-weight: bold;">AUTO<br /> </span>W końcu się zebrałam do kupy i zarezerwowałam termin egzaminu praktycznego na prawko. W UK najczęściej zdaje się prawko na własnym aucie, a nasza Balbinka (vectra) - już nie pierwszej młodości - niestety miała np. nie działający ręczny - niezbędny na egzaminie... Poza tym zrobiliśmy jej "wstępny" przegląd przed długą drogą do Polski, i okazało się, że go nie przejdzie, jak nie zrobimy napraw na łączną kwotę około 600 funtów!  A tu egzamin zarezerwowany, wyjazd do Polski zaplanowany i... dupa! Przegląd miał nam się skończyć w urlopu trakcie. Zdecydowaliśmy szybko kupić nowe auto. I kupiliśmy sobie piękne srebrne Audi A4. Nie nowe, ale udo po prostu... Prawie jak limuzyna ;) Tylko nie wiedziałam, że będę się musiała nauczyć jeździć prawie od nowa, bo jest tak dramatyczna różnica w prowadzeniu diesla w porównaniu do benzyny, zwłaszcza dla młodego kierowcy... :D<br /> <br /><span style="font-weight: bold;">INSTRUKTOR</span><br />Tuż przed wyjazdem na urlop wzięłam dwie godziny jazdy z instruktorem, żeby mnie mniej więcej oświecił jak wygląda egzamin, i powiedział nad czym mam popracować. Jeżdżę wprawdzie od roku, ale okazało się, że robię od cholery błędów. A przynajmniej takich "egzaminacyjnych". Szlag mnie trafiał - nie miałam pojęcia co się dzieje na drodze przed mną, bo cały czas musiałam sprawdzać lusterka - a głupia myślałam, że robię to wystarczająco często! Dowiedziałam się, że jeżdżę "not too bad", ale manewry... :( Przede wszystkim robię je... jakieś piętnaście razy za szybko!!! Już nie wspomnę, że myślałam, że "zawracanie na trzy" to banalny manewr - ale po co ma być banalny, skoro może być banalnie... niebanalny? Wykonanie go zajmowało mi do tej pory niecałe pół minuty. Ale nieee... Ale nieee... Po każdym zwrocie należy - uwaga! - zaciągać ręczny! I pól minuty rozglądać się czy nic nie jedzie... A ja głupia myślałam, że nie powinno się blokować drogi, choćby stojąc w poprzek niej! Generalnie instruktor wydawał mi się strasznie przemądrzały. I nie nastroił mnie pozytywnie do egzaminu. A może właściwie obnażenie przez niego moich "nieumiejętności" mnie nastroiło?! Jeden kij...<br /><br /><span style="font-weight: bold;">URLOP<br /></span>Urlop w Polsce trwał 3 tygodnie. Pojechaliśmy na oba nasze auta, bo postanowiliśmy sprzedać naszą kochaną wysłużoną Balbinę w Polsce Dostaliśmy za nią 7 razy więcej niż dostalibyśmy w Szkocji na złomie!. <br />A urlop? Bardziej mnie zmęczył niż zrelaksował... ;) Głównym celem naszego przyjazdu był ślub najlepszego przyjaciela EMa (ach ci optymiści!). Oprócz tego odwiedziliśmy moją wioskę, Szczecin, Pobierowo, Przemków, Zakopane, pojechaliśmy też z nowożeńcami i Sławikiem (tym, który mieszkał z nami w Szkocji półtora roku temu, a potem przeniósł się do Norwegii) na Słowację.<br /> Mały Piotruś mojej siostry nie jest już taki mały... Jak wyjeżdżałam to odkrył, że ma głos i zaczął przeraźliwie piszczeć. A wtórował mu jego starszy brat, który teoretycznie powinien być mądrzejszy i nie doprowadzać swojej matki do <br /> pasji... ;)<br /> Wydaliśmy też tyle kasy, że moglibyśmy sobie kupić dwa takie samochody jaki mamy jeden... Ja nie wiem jak ludzie mogą tam żyć. Ceny są po prostu dramatyczne... Co nie zmienia faktu, że tam świeci słońce, można się wykąpać w jeziorze, i w morzu... Cóż, nie można mieć wszystkiego...<br /> Wracając do Szkocji zabraliśmy ze sobą Bubka (siostrę EMa). Oczywiście nie mogło obyć się bez "przygody" w drodze powrotnej. Otóż w środku nocy zatrzymała nas w Niemczech służba celna. Przetrzepali nam całe auto. Dosłownie... I chamy (żeby nie powiedzieć chuje!) zabrali nam 7 sztang fajek!!! Do tej pory nie mogę dojść do siebie!!! Unia-srunja, a i tak nie wolno robić co Ci się podoba... :( Nie wspomnę już o płatnych toaletach na stacjach benzynowych na terenie całych Niemiec. Może to zabrzmi rasistowsko (czy jakoś tam), ale już wiem czemu szwabów nie dzierżę... :(<br /> <br /> <span style="font-weight: bold;">EGZAMIN</span><br /> Tydzień po przyjeździe miałam zarezerwowany termin na praktyczny egzamin na prawo jazdy. O dacie prawie nikomu nie powiedziałam, bo po co się potem głupio tłumaczyć?! Obsrana chodziłam już co najmniej od miesiąca. Może dlatego, że miałam tylko dwie godziny z "zawodowym" instruktorem?! Matury się tak nie bałam jak tego. Panika pełna. I wyżywanie się na innych...<br />A EM standardowo musiał mi jakoś pomóc w stresie i... najebał się jak szpadel dzień przed moim egzaminem. Wcześniej zgodził się, że nie będziemy palić w aucie dzień przed egzaminem, i obiecał, że umyje karczerem auto z zewnątrz. Odwieźliśmy, a raczej odwiozłam z Bubkiem nawalonego kompana EMa do jego domu i pytam EMa: "gdzie mam jechać na tego karczera??". Uzyskałam jakże satysfakcjonującą odpowiedź: "lewy zlew" !?! Chciałyśmy odstawić EMa do domu, żeby posprzątać auto wewnątrz. Ten wysiadł z auta, a raczej się wytoczył, i ... łapał za klamkę każdy stojący po drodze samochód, żeby się w nim położyć... Po wejściu na klatkę, tuż przed schodami na korytarzu szarmancko zdjął buty (!!!). Wszedł do domu, pochylił się nad pralką i chciał wcisnąć jakiś przycisk, więc się wydzieram: "po chuja to ruszasz?" - "popenisa"!!! Następnie rozłożył sobie ręcznik do wycierania rąk na podłodze w kuchni i chciał się na nim położyć. Potem jeszcze się trochę na mnie wydzierał, próbował wychodzić z domu, walił pięściami w co popadnie, krzyczał, że - uwaga - "robię cyrk", i dowiedziałam się, że mamy kryzys w związku... Nie mam już siły do niego... :(<br /> A tymczasem... Nie mogłam uwierzyć w swoje szczęście jak następnego dnia egzaminator powiedział "it's a pass". To było tydzien temu a ja do tej pory łażę po domu i wszystkich wkurzam powtarzając "a ja mam prawo jazdy!". EM mówi, że jestem głupsza niż ustawa przewiduje... Kto jest, ten jest:D<br /> <br /> <span style="font-weight: bold;">KLUCZYK<br /> </span>Cudnie jest móc w końcu na legalu jeździć autem do pracy... Wcześniej jak nie miałam innej opcji to jeździłam sama... :) A teraz to zupełnie inne uczucie... Niestety jeszcze się nie nacieszyłam, a po raz kolejny się przekonałam, że jak nie urok, to sraczka. W piątek, wyciągając z kieszeni ochraniacz na zęby podczas akcji w lokalu, w którym pracuje, EM zgubił kluczyki od auta!!! Jedyne... A auto stało zaparkowane w miejscu, w którym nie wolno stać w dzień. Okazało się, że żaden "ślusarz", ani temu podobny, nic nie może zrobić do poniedziałku... I auto tak stało (w sumie szczęście, że w ogóle stało, a nie cieszyło szczęśliwego znalazcę kluczyków!) aż do dzisiaj. Także jesteśmy bogatsi o dwa mandaty... A Pan Ślusarz owszem dorobił kluczyk, auto otworzył, ale nie mógł go odpalić. Skasował nas za to - bagatela - 65 funtów. A kochany immobiliser, jak widać zabezpiecza nawet przed właścicielami auta... Także auto odholowaliśmy do salonu Audi, gdzie jeśli nie uda im się rozkodować immobilisera (80 funtów) to aż strach się bać ile sobie zawołają za uratowanie naszego autka...<br /><br />A o mojej ukochanej do niedawna pracy napiszę innym razem, bo jak o niej teraz myślę, to rzygać mi się chce!<br /> <br /><span style="font-weight: bold;"></span></div> </div> <div class="BlogWpisInfo"> <div class="InfoPodTekstem"> <span class="IPTczas">21:37</span>, <span class="IPTautor">aanova</span> <br/> <a class="IPTlinkuj" href="/2008/08/COME-BACK.html">Link</a> <a class="IPTkomentuj" href="/2008/08/COME-BACK.html#ListaKomentarzy"> Komentarze (2) » </a> </div> </div> </div> <div class="BlogDataWpisu"> niedziela, 10 sierpnia 2008 </div> <div class="BlogWpisBox"> <a name="entry_3236819"></a> <div class="BlogWpisItemTytul"><a href="/2008/08/KONIEC.html">KONIEC??</a></div> <div class="BlogWpisTresc"> <div style="text-align: center;">Wygląda na to, że mój blog umarł śmiercią naturalną... <br /><br />Ale ja jeszcze nie skończyłam!! <br /><br />Tylko dajcie mi się trochę ogarnąć...<br /></div><div style="text-align: center;"> </div> </div> <div class="BlogWpisInfo"> <div class="InfoPodTekstem"> <span class="IPTczas">21:12</span>, <span class="IPTautor">aanova</span> <br/> <a class="IPTlinkuj" href="/2008/08/KONIEC.html">Link</a> <a class="IPTkomentuj" href="/2008/08/KONIEC.html#ListaKomentarzy"> Komentarze (5) » </a> </div> </div> </div> <div class="BlogDataWpisu"> niedziela, 22 czerwca 2008 </div> <div class="BlogWpisBox"> <a name="entry_3141382"></a> <div class="BlogWpisItemTytul"><a href="/2008/06/KOMENTATORZY.html">KOMENTATORZY</a></div> <div class="BlogWpisTresc"> <br /><span style="font-style: italic;">Grupa austriackich/szwajcarskich ochroniarzy idzie w stronę polskiego sektora. Za jakiś czas wraca czterech z nich.</span><br />Ja: <span style="font-weight: bold;">patrz, tylko tyle ich zostało...</span><br />EM: <span style="font-weight: bold;">reszcie Polacy kazali założyć koszulki biało-czerwonych i krzyczeć "stół z powyłamywanymi nogami"</span> !!! :)<br /><br /><div style="text-align: center;">***<br /></div><br /><span style="font-style: italic;">Poniższa rozmowa brzmi rasistowsko, ale było to po prostu zabawne i nie miało nikogo urazić...</span><br /><br />Ja <span style="font-style: italic;">(mając na myśli piłkę nożną)</span>: <span style="font-weight: bold;">nigdy nie wygraliśmy z Niemcami!!</span><br />EM: <span style="font-weight: bold;">jak to nie?? a pod Cedynią?? i pod Grunwaldem?? za 2 lata będzie 600 rocznica bitwy pod Grunwaldem!</span><br />Ja: <span style="font-weight: bold;">jako zemstę za wszystkie mecze, w ramach obchodów tej rocznicy zrobimy zasadzkę w Galaxy</span> <span style="font-style: italic;">(duże centrum handlowe w Sz-nie, tłumnie odwiedzane przez Niemców)</span><br />EM: <span style="font-weight: bold;">porysujemy im szyby w autach i będziemy wbijać Niemcom siekiery w plecy!</span><br />Ja:<span style="font-weight: bold;"> i nazwiemy to flashmob!!</span><br /><br /><div style="text-align: center;">***<br /><br /><div style="text-align: left;"><span style="font-style: italic;">Rozmawiamy o fryzurze Smolarka</span>.<br />Ja: <span style="font-weight: bold;">Majdan też był kiedyś przystojny...</span><br style="font-weight: bold;" /><span style="font-weight: bold;">Ale mu wypadło z głowy...</span><span style="font-weight: bold;"> i nie zauważył do tej pory!</span><br style="font-weight: bold;" /></div></div><br /><br /> </div> <div class="BlogWpisInfo"> <div class="InfoPodTekstem"> <span class="IPTczas">14:09</span>, <span class="IPTautor">aanova</span> <br/> <a class="IPTlinkuj" href="/2008/06/KOMENTATORZY.html">Link</a> <a class="IPTkomentuj" href="/2008/06/KOMENTATORZY.html#ListaKomentarzy"> Komentarze (2) » </a> </div> </div> </div> <div class="BlogDataWpisu"> środa, 04 czerwca 2008 </div> <div class="BlogWpisBox"> <a name="entry_3106752"></a> <div class="BlogWpisItemTytul"><a href="/2008/06/TEST-PREPARATION.html">TEST PREPARATION</a></div> <div class="BlogWpisTresc"> <div style="text-align: center;"><br />W końcu się zawzięłam i zaczęłam dość intensywnie uczyć na teoretyczny egzamin na prawko. Za długo już jeżdżę bez (tzn. na provisional'u), i uczę się głupich nawyków... Właśnie przed chwilą po raz pierwszy udało mi się "zdać" teorię i hazard perception test na kompie. Znaczy się jakieś postępy są...<br /><br />Czytając Higway Code - tutejszy kodeks drogowy - można się dowiedzieć wiele ciekawych rzeczy - nie będę silić się na tłumaczenie, bo przepisy stracą smaczek:<br /><br /><div style="text-align: left;"><span style="font-weight: bold;">1.)</span>  <span style="font-weight: bold;">Safety equipment (for horse riders). Children under the age of 14 MUST wear a helmet (...). These requirements do not apply to a child who is a follower of the Sikh religion </span><span style="text-decoration: underline; font-weight: bold;">while wearing a turban</span><span style="font-style: italic; font-weight: bold;">.</span> Ciekawe czy jak ktoś jest chory psychicznie i założy taki turban, to nie będzie popełniał przestępstwa jadąc na koniu? ;) Ludzie, ale już mi mózg zryło... ;)<br /><br /><span style="font-weight: bold;">2.) Driving when you are tired. To minimise this risk (...) drink, for example, </span><span style="text-decoration: underline; font-weight: bold;">two cups of caffeinated coffee</span><span style="font-weight: bold;"> (...)</span> Gorzej jak weźmie to do siebie ktoś z nadciśnieniem albo uczulony na kofeinę ... Przecież trzeba przestrzegać przepisów!<br style="font-weight: bold;" /><br /><span style="font-weight: bold;">3.) Drive carefully and slowly when (...) passing parked vehicles, especially ice cream vans - <span style="text-decoration: underline;">children are more interested in ice cream</span> than traffic (...) </span>O matko...<br style="font-weight: bold;" /><br /><div style="text-align: center;"><span style="font-weight: bold;">4.) Older drivers. Their <span style="text-decoration: underline;">reactions may be slower</span> than other drivers.</span> To róbcie im badania lekarskie i jakeś testy jak przekroczą pewną barierę wieku,  a nie - puszczają na drogi kerowców, z których większość jedzie prosto na cmentarz... ;)<br style="font-weight: bold;" /></div><br style="font-weight: bold;" /><span style="font-weight: bold;">5.) Be careful of electric vehicles (...). Trams <span style="text-decoration: underline;">move quickly but silently</span> and cannot steer to avoid you.</span> Widać, że nigdy nie byli w Polsce. Np. w Szczecinie - szybko i cicho??? No way!!! ;)<br style="font-weight: bold;" /><br style="font-weight: bold;" /><span style="font-weight: bold;">6.) Icy and snowy weather. (...) DO NOT drive in these conditions unless your journey is essential. (...) Take an emergency kit of (...) warm clothing and boots (...) together with a warm drink and <span style="text-decoration: underline;">emergency food </span>in case you get stuck or your vehicle breaks down.</span> Zwłaszcza w drodze na zakupy do hipermarketu oddalonego o 5 minut drogi ;)<br style="font-weight: bold;" /><br style="font-weight: bold;" /><span style="font-weight: bold;">7.) You MUST NOT park partially or wholly on the pavement <span style="text-decoration: underline;">in London</span>, and should not do so elsewhere unless signs permit it. (...)</span> Dlaczego tylko w Londynie nie wolno a gdzie indziej nie powinno się?! Toż to dyskryminacja!! ;)<br style="font-weight: bold;" /><br style="font-weight: bold;" /><span style="font-weight: bold;">8.) The monotony of driving on a motorway <span style="text-decoration: underline;">can make you feel sleepy</span>. (...)</span> Też amerykę odkryli! Monotonia robienia testów na prawko też mnie usypia... ;)<br /><br /><div style="text-align: center;">Z tego co wiem w Polsce jest tzw. prawo domyślne, i nie do pomyślenia są tego typu "rodzynki" o kawie i "awaryjnym" jedzeniu! Tu zapomnieli jeszcze dodać, żeby uważać, bo kawa pewnie jest gorąca!!!<br /><br />Z niusów - obejrzeliśmy wczoraj z EMem "Lejdis". "Testosteron" się nie umywa... Już dawno nie płakałam na filmie, a na tym - chyba z cztery razy!! Teksty typu: "rura od kanalizacji wpadła mi w rezonans i odbierała radio maryja" wymiatają! Polecam! Cudny jest!<br /><br />No, to idę dalej robić testy... A po piątkowej wypłacie może sobie zamówię  termin egzaminu. Już?! ;)<br /></div><br /></div></div><div style="text-align: center;"> </div> </div> <div class="BlogWpisInfo"> <div class="InfoPodTekstem"> <span class="IPTczas">19:00</span>, <span class="IPTautor">aanova</span> <br/> <a class="IPTlinkuj" href="/2008/06/TEST-PREPARATION.html">Link</a> <a class="IPTkomentuj" href="/2008/06/TEST-PREPARATION.html#ListaKomentarzy"> Komentarze (4) » </a> </div> </div> </div> <div class="BlogDataWpisu"> piątek, 23 maja 2008 </div> <div class="BlogWpisBox"> <a name="entry_3083645"></a> <div class="BlogWpisItemTytul"><a href="/2008/05/ZACHWYCONY.html">ZACHWYCONY</a></div> <div class="BlogWpisTresc"> <br />EM czegoś tam szuka i przegląda różne daty na <span class="posthref" data-href="http://pl.wikipedia.org/wiki/14_listopada">Wikipedii</span>, zachwycony wykrzykuje: <br />"o! w 1801r. umarł Grzegorz Piramowicz!"<br />- "a kto to w ogóle był??"<br />"nie wiem, ale mieszkałaś na jego ulicy"<br /><br />??? :D<br /><br /> </div> <div class="BlogWpisInfo"> <div class="InfoPodTekstem"> <span class="IPTczas">21:05</span>, <span class="IPTautor">aanova</span> <br/> <a class="IPTlinkuj" href="/2008/05/ZACHWYCONY.html">Link</a> <a class="IPTkomentuj" href="/2008/05/ZACHWYCONY.html#ListaKomentarzy"> Komentarze (3) » </a> </div> </div> </div> <div class="BlogWpisBox"> <a name="entry_3081630"></a> <div class="BlogWpisItemTytul"><a href="/2008/05/URLOP.html">URLOP</a></div> <div class="BlogWpisTresc"> <div style="text-align: center;"><br />Ledwo się zaczął a już się skończył. To niesprawiedliwe, że czas na urlopie leci tak szybko. Prawie tak szybko, jak pieniądze wyfruwają z portfela... Zwłaszcza złotówki...<br /><br />Zaliczyłam niezły stres podczas podróży zarówno w jedną, jak i drugą stronę. Otóż Wielka Brytania to również kraj absurdu. Załatwiając byle pierdołę w jakimkolwiek urzędzie itp., nie można wysłać do tegoż urzędu kopii dokumentu tożsamości, tylko należy oryginał!!! Nieraz jest on przetrzymywany wiele miesięcy. I właśnie w takiej sytuacji znalazł się EM - wysłał gdzieś tam paszport, który to będzie tam przetrzymywany nawet pół roku. Musiał więc granicę przekraczać na dowodzie osobitym, który jest do połowy pęknięty!, i już kiedyś nie chcieli go na ten dowód wpuścić! Na szczęście tym razem, jakimś cudem wszystko się udało...<br />Pogoda w Polszy była rewelacyjna, a przynajmniej przez pierwszych kilka dni. Ksiądz widocznie za mało się modlił, bo w samą Komunię Kakinii było zimno i lało caluteńki dzień... Ale zdążyłam się troszkę poopalać... w ogródku piwnym. Podczas całego urlopu mieszkaliśmy u ojca i macochy EMa, w szczytowych momentach było nas 11 osób w mieszkaniu, co powodowało, że razem z psem, kotem i dwiema świniami morskimi, tworzył się istny dom wariatów... W takim pozytywnym sensie, bo jeszcze z tydzień i pewnie zaczelibyśmy się wszyscy po kolei zabijać.<br /><br />Synek EMa , który nie mógł mnie pamiętać po tym, jak go pierwszy raz widziałam jakieś trzy lata temu, przyjął mnie chyba bardzo dobrze. Zresztą nie mu się co dziwić, raczej nie rozumie tego poplątania w rodzinie. Raz zapytany czemu się nic nie mówi, powiedział "bo ja chciałbym mieć siostrę". Nietrudno się domyslić, że wywołało to konsternację - chyba mało prawdopodobne jest, że czteroletni brzdąc pomyślał, że jak już, to się doczeka rodzeństwa przyrodniego, a nie z mamy i taty... Inny hit strzelił zapytany przez babcię, czy będzie chciał przyjeżdżać do nich na jeden weekend w miesiącu powiedział, że tak, a zapytany z kim wtedy będzie spał, odpowiedział bez wahania: "z tatą" :)<br /><br />Dokonałam dość sporo zakupów -  w tym dwóch spódnic. Chyba coś mnie się w głowie przewraca, skoro kupiłam je sobie z własnej woli... Pod blokiem, w którym mieszkaliśmy spotkała mnie zabawna sytuacja - szłam w kiecce do sklepiku na rogu, gdzie stała banda młodych - jak ja to nazywam -  "obszczymurków". Gdy ich mijałam jeden z nich walnął tekst: "to u nas takie laski chodzą?". Nic się nie odezwałam, ale strasznie kusiło mnie, żeby odpowiedzieć: "nie! przyjeżdżają z zagranicy na urlop". Nie wiem, to chyba miał być komplement...<br /><br />Chyba nie pisałam wcześniej o efektach diety, którą od jakiegoś czasu katuję EMa. Otóż skubaniec schudł 10 kg w miesiąc!!! Jedząc regularnie i do syta! Chociaż martwi mnie, że to za dużo jak na taki okres czasu, ale z drugiej strony - z dużej masy wyjściowej. Oczywiście w Polsce przytył z powrotem 2kg, ale to i tak nie dużo zważywszy na to, jak często ruszał paszczą... A o wagę ciągła awantura, bo on uważa, że powinien schudnąć do 110kg, a ja - że do 105kg... ;)<br /><br />A następny - trzytygodniowy - urlop, znowu w Polsce, za niecałe dwa miesiące...<br /><br /></div><div style="text-align: center;"> </div> </div> <div class="BlogWpisInfo"> <div class="InfoPodTekstem"> <span class="IPTczas">19:19</span>, <span class="IPTautor">aanova</span> <br/> <a class="IPTlinkuj" href="/2008/05/URLOP.html">Link</a> <a class="IPTkomentuj" href="/2008/05/URLOP.html#ListaKomentarzy"> Komentarze (3) » </a> </div> </div> </div> <div class="BlogDataWpisu"> środa, 30 kwietnia 2008 </div> <div class="BlogWpisBox"> <a name="entry_3036667"></a> <div class="BlogWpisItemTytul"><a href="/2008/04/CIRCUS.html">CIRCUS</a></div> <div class="BlogWpisTresc"> <div style="text-align: center;">Weszłam z ciekawości na statystyki bloga. Dawno tego nie robiłam. I się zdziwiłam... Ponad 35tyś. wejść! O ludzie... A w ciągu ostatniego miesiąca najpopularniejszym słowem z wyszukiwarek, które prowadziło do mojego bloga to - uwaga! - śmierdzące stopy!!! Nie wiem co o tym myśleć... :)<br /><br />Z ciekawostek - ze względu na dwie imprezy w tym roku typu Komunia i wesele, dokonałam zakupu pierwszych w życiu prawdziwych szpilek... "Prawdziwych", bo już kiedyś miałam szpilki - taneczne, ale w nich nie chodziło się po ulicy... Kupowanie tego typu butów przypominało dość niezły koszmar - nie wiem czy to ja jestem wybredna, czy oni po prostu produkują i noszą same gówno... W końcu po kilku godzinach poszukiwań, tuż przed tym jak EM zaczął mi zasypiać na stojąco, znalazłam!!! I kupiłam, choć bez przekonania. W zasadzie to namówił mnie na nie EM, bo widocznie miał już dosyć. Zresztą strata byłaby niewielka gdyby mi się nagle "odwidziały", bo cena była naprawdę śmieszna. A teraz im dłużej na nie patrzę, tym bardziej mi się podobają... Tylko nie mam ich gdzie nosić - bo przecież nie do pracy!!! Wyglądają tak: <br /><br /><img src="http://image.packshot.com/isp/erez?src=NLW/133746121.tif&width=200&height=320&clipcolor=FFFFFF" /><br /><br />Jakoś dziwnie na tym zdjęciu, obcas wydaje się za krótki... ;)<br /><br />A wracając do pracy, to oczywiście moje szczęście nie mogło trwać za długo. Najpierw zaczęła mnie wkurzać Blondyna (Muszelka), o której już kilka razy pisałam. I już nie skończyła. Teraz jesteśmy najszybciej rozwijającym się "działem" w całej Szkocji, co mogę bez wahania potwierdzić, ale nie na podstawie statystyk, tylko bólu pleców, stóp i ilości siniaków, oraz faktu, że pomimo zatrudniania coraz to większej ilości ludzi, przestajemy się wyrabiać, co wywołuje u mnie stres, i ciągłe ciśnienie. W dodatku w każdą niedzielę mam wątpliwą przyjemność być "supervisorem" zmiany - wątpliwą, bo choć tego dnia mamy statystycznie najmniej pracy, to mam "pod sobą" taką ekipę, że rzygać się chce (oczywiście oprócz kilku wyjątków)... Banda nierobów, która wszystko ma głęboko w dupie... I tak dziwne, że się nie oburzyli, że "rządzi" jedyna Polka... No i jeszcze w poniedziałki dochodzi mi kolejny stres, bo jestem przedstawicielem mojego działu na "colleague circus" - jak ja to nazywam. Na początku było fajnie tego słuchać, ale jak zaczęli nam zadawać coś, czego ja nie umiem nazwać inaczej niż zadaniem domowym, które potem trzeba przedstawiać na forum publicznym, to... nie, dziękuję. Nie mam czasu na pierdoły... I tak jak lubię mojego szefa, tak muszę go podpierdzielić do jego szefa, bo robi wszystko, żebym tam łaziła, chociaż nie chcę... Jak nie urok o sraczka...<br /><br /><img alt="" src="file:///C:/DOCUME~1/Anna/LOCALS~1/Temp/moz-screenshot.jpg" /><img alt="" src="file:///C:/DOCUME~1/Anna/LOCALS~1/Temp/moz-screenshot-1.jpg" /></div><div style="text-align: center;"> </div> </div> <div class="BlogWpisInfo"> <div class="InfoPodTekstem"> <span class="IPTczas">13:42</span>, <span class="IPTautor">aanova</span> <br/> <a class="IPTlinkuj" href="/2008/04/CIRCUS.html">Link</a> <a class="IPTkomentuj" href="/2008/04/CIRCUS.html#ListaKomentarzy"> Komentarze (6) » </a> </div> </div> </div> <div id="BlogStronicowanieBox"> <table> <tr><td class="BlogStronicowaniePoprzednie"> <div>   </div> </td><td class="BlogStronicowanieStrony"> <div> 1 , <a href="/html/1310721,262146,169.html?2">2</a> , <a href="/html/1310721,262146,169.html?3">3</a> , <a href="/html/1310721,262146,169.html?4">4</a> , <a href="/html/1310721,262146,169.html?5">5</a> <a href="/html/1310721,262146,169.html?6">...</a> <a href="/html/1310721,262146,169.html?16">16</a> </div> </td> <td class="BlogStronicowanieNastepne"> <div> <a href="/html/1310721,262146,169,170.html?1,1">następne</a> </div> </td></tr></table> </div> </div> </td> </tr> </table> </div> <div id="Stopka"></div> </div> <script type="text/javascript"> document.domain = 'blox.pl'; </script> <div id="sidebox_wrap"> <div id="sidebox_control" class="exp"> <div id="sidebox_bg"></div> <div id="sidebox" class="skin3"> <div id="sidebox_roll"></div> <div id="sidebox_body"> <a href="http://blox.pl/"><img src="http://blox.pl/images/belka/bloxlogo.png" alt="Blox.pl" /></a> <div class="nav"> <a class="nb" href="#" id="sidebox_btnprev"><span>poprzedni blog</span></a> <a class="nb" href="#" id="sidebox_btnnext"><span>następny blog</span></a> <a class="cb" onclick="dataLayer.push({'dimension7': dimension7,'vpv': vpv, 'event':'SendVirtualPageView'});" href="http://www.blox.pl/html/8257537.html"><img src="http://blox.pl/images/belka/createblox-btn-skin3.png" alt="załóż bloga" /></a> <a class="cb" onclick="dataLayer.push({'dimension7': dimension7,'vpv': vpv, 'event':'SendVirtualPageView'});" href="http://www.blox.pl/blog/signup/1"><img src="http://blox.pl/images/belka/createblox-btn-skin3.png" alt="załóż bloga" /></a> </div> <!-- .nav --> <div id="sidebox_container_0" class="list"> <strong id="sidebox_title_0" class="h"></strong> <ul id="sidebox_list_0"> <li class="dummy"></li> </ul> <!-- #sidebox_list_0 --> <p class="more"><a id="sidebox_link_0" href="#"></a></p> </div> <!-- .list --> <div id="sidebox_container_1" class="list"> </div> <!-- .list --> </div> <!-- #sidebox_body --> </div> <!-- #sidebox --> </div> <!-- .exp --> </div> <!-- #sidebox_wrap --> <iframe id="boxframe" name="bblo_frame" src="http://cookiecontainer.blox.pl/html?page=cookieStore¶ms=,75796"></iframe> <script type="text/javascript"> function bblo_addEvent(obj, type, fn) { if (obj.addEventListener) { obj.addEventListener(type, fn, false); } else if (obj.attachEvent) { obj["e" + type + fn] = fn; obj[type + fn] = function() { obj["e" + type + fn] (window.event); } obj.attachEvent("on" + type, obj[type + fn]); } } function bblo_O(n) { return document.getElementById(n); } function bblo_trim(x){return x.replace(/^\s+|\s+$/g,'');} function bblo_hasClass(obj, clName) { var clN = ' ' + obj.className + ' '; return (clN.match(' ' + clName + ' ') != null); } function bblo_addClass(obj, clName) { if (bblo_hasClass(obj, clName)) return; obj.className = bblo_trim(obj.className + ' ' + clName); } function bblo_removeClass(obj, clName) { if (!bblo_hasClass(obj, clName)) return; var clN = ' ' + obj.className + ' '; eval("obj.className = bblo_trim(clN.replace(/ " + clName + " /g,' '));"); } function bblo_swapClass(obj, oldName, newName) { bblo_removeClass(obj, oldName); bblo_addClass(obj, newName); } var blox_frame = null; function bblo_init(e) { if (top.location != self.location) return; blox_frame = window.frames['bblo_frame']; window.setTimeout(bblo_ready, 10); } function bblo_completeList(n, item) { var obj = { title: bblo_O('sidebox_title_'+n), link: bblo_O('sidebox_link_'+n), list: bblo_O('sidebox_list_'+n), container: bblo_O('sidebox_container_'+n) }; try { obj.title.innerHTML = item.title; obj.link.href = item.link_uri; obj.link.innerHTML = item.link_caption; obj.container.className = 'list ' + item.class_name; for (var i = 0; i < item.data.length; i++) { var o_link = document.createElement('a'); var o_span = document.createElement('span'); var o_li = document.createElement('li'); o_link.innerHTML = '<strong>' + item.data[i].title + '</strong> ' + item.data[i].name; o_link.href = item.data[i].uri; o_span.innerHTML = item.data[i].when; o_li.appendChild(o_link); o_li.appendChild(o_span); obj.list.appendChild(o_li); } } catch (e) {;} } var blox_data_done = false; function bblo_ready() { try { if (blox_frame.blox_is_ready()) { if (blox_data_done) return; blox_data_done = true; var t_data = bblo_frame.blox_get_data(); g_data = t_data; if (t_data.display == '0') { bblo_swapClass(bblo_O('sidebox_control'), 'exp', 'fold'); } bblo_O('sidebox_btnprev').href = t_data.prev; bblo_O('sidebox_btnnext').href = t_data.next; for (var i = 0; i < t_data.items.length; i++) { bblo_completeList(i, t_data.items[i]); } bblo_addEvent(bblo_O('sidebox_roll'), 'click', bblo_toggle); bblo_O('sidebox_wrap').style.display = 'block'; } else { window.setTimeout(bblo_ready, 10); } } catch (e) { window.setTimeout(bblo_ready, 10); } } function bblo_toggle() { var obj = bblo_O('sidebox_control'); var write = '0'; if (bblo_hasClass(obj, 'exp')) { bblo_swapClass(obj, 'exp', 'fold'); } else { bblo_swapClass(obj, 'fold', 'exp'); write = '1'; } blox_frame.blox_toggle_display(write); } bblo_addEvent(window, 'load', bblo_init); </script> <script> var pingUrl = window.location.protocol + '//' + window.location.host + '/blog/ping/'; var xhr = new XMLHttpRequest(); xhr.open("GET", pingUrl, true); xhr.send(); </script> <script type="text/javascript"> (function(d, s, id) { var js, fjs = d.getElementsByTagName(s)[0]; if (d.getElementById(id)) return; js = d.createElement(s); js.id = id; js.src = "//connect.facebook.net/pl_PL/sdk.js#xfbml=1&version=v2.3&appId=151924531509550"; fjs.parentNode.insertBefore(js, fjs); }(document, 'script', 'facebook-jssdk')); </script> <script src="https://apis.google.com/js/platform.js" async defer> {lang: 'pl'} </script> </body> <!-- if mobile end --> </html>